Czy czeka nas fala rewizji prognoz w dół?

Wielokrotnie zaobserwowano, że prognozy gospodarcze zwykle nie doceniają skali wahań wzrostu PKB – czyli jesteśmy zbytnimi pesymistami kiedy wszystko zaczyna iść dobrze i nadmiernymi optymistami, kiedy wszystko zaczyna iść źle.

Oczywiście nie jest to reguła, ale zjawisko, które w Polsce występowało już w historii. Dlatego zastanawiam się, czy znów się powtórzy?



Na razie prognozy dla Polski są umiarkowanie dobre. W sytuacji, kiedy strefa euro balansuje na granicy stagnacji i recesji, polska gospodarka ma się rozwijać w tempie ok. 3 proc. w tym i przyszłym roku. Tak wynikałoby ze średniej prognoz rynkowych. A warto zaznaczyć, że 3 proc. to tempo wzrostu przy którym nie powinno rosnąć bezrobocie, czyli ze społecznego punktu widzenia taki wynik należy ocenić umiarkowanie dobrze. Czasy są trudne, więc jeżeli bezrobocie przynajmniej nie rosłoby już dalej, byłoby nieźle.

Ja jestem jednak nieco bardziej pesymistyczny i prognozuję, że będzie to poniżej 3 proc. w tym roku i tylko lekko powyżej 2 proc. w przyszłym roku. Zauważyłem, że ostatnio kilka instytucji również obniżyło swoje prognozy wzrostu PKB - z moją prognozą 2,2 proc. na 2013 r. nie jestem już sam w lesie.

Obawiam się, że cykl niedoceniania siły gospodarki w okresie przyspieszenia wzrostu i przecenienia jej sił w okresie spowolnienia może się powtórzyć. Lata 2010-2011 to była ta pierwsza faza, nie wykluczone, że wkraczamy w tę drugą.
Trwa ładowanie komentarzy...